Cześć. A więc to mój pierwszy post na blogu. W tej notce chciałabym wam opowiedzieć o mojej przygodzie z Justinem. Gdy pierwszy raz zobaczyłam Justina w gazecie 'bravo' nie zachwycił mnie.((haha)). Może to śmieszne,ale nawet nie czytałam o nim.. Nie interesował mnie jeszcze wtedy. W wakacje 2010/2011 siedziałam na youtube godzinami po prostu i oglądałam filmiki Justina na koncie kidrauhl. Pokochałam go za nie jeszcze bardziej. Serio,obejrzałam też bardzo dużo koncertów Justina,różnych wywiadów, śmiesznych filmików...Zaczęłam słuchać jego muzyki.. Kupiłam jego płytę. Słuchałam jej dniami i nocami... Po czym kupiłam jego książkę..(przeczytałam w 2 dni). Zakochałam się w nim....To było piękne uczucie. Nie pod względem że ma ładne oczy,włosy, usta tylko za jego wspaniały charakter. Za to że kocha fanów,dba o nich.. Za to że nauczył mnie mówić ''never say never''. Pomógł tylu chorym osobom,to jest piękne. Sława nie uderzyła mu do głowy.. Dzięki niemu tutaj jestem,i to mu też zawdzięczam. Jeju,gdy ogladałam te wszystkie filmiki z yt jak na każdym koncercie jedna belieber mogła spełnić swoje największe marzenie moje oczy zamieniały się powoli w wodospad. To było coś pięknego. Justin przerodził się u mnie w codzienność.. Codziennie szukałam o nim jak najwięcej informacji,aby wiedzieć o nim wszystko.Często na asku dostaje pytania, że nie jestem prawdziwą belieber. Jest mi wtedy smutno,bo jestem z Justinem już tak długo..jeju..kocham go całym sercem. Justin jest moją inspiracją. NEVER SAY NEVER!
CYTAT Z TWITTERA: PRAWDZIWA BELIEBER KOCHA JUSTINA ZA JEGO UŚMIECH, A NIE ZA KLATE.
Podobała wam się notka? Licze na komentarze.
